Tak, wiem, to nie jest blog kulinarny. Pierwotnie przepis miał być w nadchodzącym fajfokloku, ale jest tak fajny, że dostaje osobny post. A co!
Jest lato, są owoce, są pyszne rzeczy! Bób już niestety się kończy (wyraźnie się postarzał...), ale na szczęście mamy wysyp innych świeżych pyszności - wśród nich borówki, maliny, truskawki, poziomki, porzeczki, wiśnie, czereśnie...
Osobiście najbardziej lubię borówki. Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami przepisem, który dostałam od koleżanki w zeszłym roku. Jest bardzo łatwy, a efekt fantastyczny!


