poniedziałek, 7 listopada 2016

50 różnych faktów o mnie

Taki popularny TAG na wielu blogach, a ja wciąż go nie zrobiłam. Czas wreszcie się zebrać, ogarnąć i zrobić.
No, to do roboty!

Wybrzeże w Etretat. Zdjęcie moje.
Tak, to wybrzeże z obrazów Claude'a Monet. 


Sporo informacji o mnie znajdziecie również w zakładce Autorka - zapraszam, zapraszam, zapraszam! :) 


1. Mam obsesję na punkcie czytania i oglądania rzeczy chronologicznie. Filmy - koniecznie według daty wejścia do kin. Książki - najlepiej według daty wydania, a nigdy ale to nigdy żadnej książki z serii nie czytam poza kolejnością!
Kiedy w VI klasie przygotowywałam się do (chyba) finału konkursu z języka polskiego, musiałam przeczytać Sprężynę Małgorzaty Musierowicz. Jest to 18 część Jeżycjady. A ja byłam akurat w trakcie czytania tejże serii, gdzieś w okolicach 5 - 8 części. Zaczęłam czytać Sprężynę, ale po 5 stronach poddałam się, stwierdziłam, że nie mogę czytać w ten sposób. Co więc zrobiłam? Cóż, przed przeczytaniem Sprężyny przeczytałam w tempie ekspresowym (musiałam zdążyć przed konkursem!) wszystkie pozostałe części. Tak. Nadrabiałam ponad 10 książek, tylko dlatego, że nie mogłam przeżyć czytania czegoś poza kolejnością. Udało się. 
Nie uznaję zasady "Książkę z tej serii można czytać, nie znając poprzednich części". 

2. W szkole piszę piórem, mimo że nieco spowalnia to mój proces pisania. Ale za to mam dzięki temu ładniejszy charakter pisma. 
Wszędzie indziej używam długopisów. 

3. Uwielbiam koty, są to moje ukochane zwierzęta i nie uważam, żeby były wredne i nie potrafiły się przywiązać do człowieka. 

4. Mieszkam w najpiękniejszym mieście w Polsce, czyli w Krakowie. Kocham Kraków pomimo tego całego smogu i korków, i nie wyobrażam sobie mieszkania gdzie indziej w Polsce... A zwłaszcza na wsi. Jestem bardzo przyzwyczajona do życia w dużym mieście. 

5. Moim ulubionym miastem (poza Krakowem) jest Londyn. Chciałabym kiedyś tam zamieszkać. A jeśli nie w Londynie, to chociaż w Edynburgu. Uwielbiam Wielką Brytanię. 

6. Nurkuję (rzadko, bo rzadko, ale jednak) ze sprzętem (butla itd.). Jeśli komuś to coś mówi, obecnie mam certyfikat Advanced Open Water Diver. 

7. 7 to moja ulubiona liczba. Jeśli ktoś każe mi wybierać liczbę, wybieram 7, 77 albo 777. 

8. Uważam, że angielski z akcentem brytyjskim to piękny język. Kiedy w zeszłym roku przez tydzień mieszkałam na obozie u brytyjskiej rodziny, codziennie zachwycałam się, jak nasza pani gospodarz (jak by to powiedział wymieniec: host-mama) woła: Girls, are you ready? Niesamowite, że można tak pięknie wymówić 4 tak proste słowa ♥

9. Chodzę obecnie do pierwszej liceum, do klasy biologiczno-chemicznej. Chemia to mój ulubiony przedmiot.

10. Lubię zarówno morze, jak i góry. Chyba jednak minimalnie wolę morze, odpowiada mi nadmorski klimat, szum fal... Tylko piasku na plaży nie lubię. Zdecydowanie preferuję plaże kamieniste. 

11. Irytuje mnie, kiedy ktoś podaje mi numer telefonu, ale później i tak nigdy nie odbiera, oraz gdy mam kogoś w znajomych na fejsie, a ten ktoś praktycznie nigdy nie odpisuje na wiadomości. Ogólnie: frustruje mnie brak możliwości skontaktowania się z kimś, z kim teoretycznie kontakt powinien być łatwy. 

12. Nie mam nic przeciwko lekturom szkolnym i większość czytałam z przyjemnością. (Tak. Krzyżaków też. Syzyfowe prace też, nie skończyłam ich, bo obrzydziło mi tę książkę wszechobecne narzekanie, ale na pewno do niej wrócę). 

13. Niełatwo się wzruszam. Bardzo rzadko płaczę przy książkach i filmach. (Jedyne, jakie pamiętam: Stowarzyszenie umarłych poetów, Mój przyjaciel Hachiko, O psie, który jeździł koleją, Zagubiona w śniegu, Mechaniczna księżniczka). Dokładnie tyle razy niewymuszenie płakałam przy książce lub filmie. (Nie liczę tutaj łez wylanych nad Doctorem Who, bo to co innego.)

14. Od zawsze lubiłam czytać, nie potrzebowałam do tego TEJ książki która odmieniła moje życie. Kiedy jeszcze sama nie umiałam, czytali mi rodzice. Nauczyłam się czytać w zerówce (miałam 6 lat) i od tego czasu coraz częściej czytałam sama.

15. Uwielbiam zapach wanilii.

16. Do pierwszej klasy gimnazjum nigdy nie miałam jednej ulubionej książki. Od pierwszej gimnazjum jest nią seria (lekkie nagięcie reguł, ciii) Percy Jackson i bogowie Olimpijscy.

17. Jem większość jedzenia dostępnego na wycieczkach itp., bardzo rzadko wybrzydzam (mimo że nie lubię paru rzeczy, jak chociażby ogórki konserwowe).

18. Nie mam ulubionego dania.

19. Pozostając w temacie jedzenia: nie jem większości popularnych słodyczy. Żelki - tylko, jeśli ktoś mnie poczęstuje. Nutella - tylko, jeśli jestem na jakimś wyjeździe i akurat to jest na śniadanie. Z cukierków jem tylko mieszankę krakowską, krówki i kilka rodzajów tych różnych czekoladek. Nie jem praktycznie żadnych słodyczy owocowych (podkreślam, słodyczy, a nie wypieków czy ciastek).

20. Irytuje mnie, gdy ktoś mnie nie słucha (nie chodzi o podążanie za rozkazami, chodzi po prostu o wysłuchanie, co mam do powiedzenia). Ja coś mówię, a osoba patrzy gdzieś w przestrzeń, nie reaguje, nawet nie kiwa głową, nie robi "mhm"...

21. Podobnie nie cierpię, gdy ktoś mi przerywa. Czasami w takich wypadkach po prostu mówię dalej, nie zwracając uwagi na tę osobę :P

22. Od zawsze marzyłam o długich włosach, niestety rosną mi one dosyć powoli. W tej chwili zasłaniają mi łopatki, chciałabym, żeby sięgały do łokci.

23. Chciałabym uczyć się rosyjskiego.

24. Nie umiem ładnie śpiewać [*].

25. Za to mam bardzo dobrą pamięć do tekstów piosenek lub wierszy.
Kiedyś, idąc do szkoły, śpiewałam sobie w myślach Hallelujah po polsku. Wiedziałam, że znam tylko dwie zwrotki, i "śpiewałam" je w kółko. Za którymś razem nieświadomie "zaśpiewałam" w myślach trzecią zwrotkę. Uświadomiłam to sobie dopiero gdzieś przy trzeciej linijce, a kiedy się skupiłam, nie umiałam przypomnieć sobie tekstu. 

26. Nie piję napojów gazowanych. Nigdy w życiu nie wzięłam do ust coli, fanty, sprite'a i całej reszty. Wodę gazowaną piję tylko w przypadkach, gdy naprawdę nie ma innej możliwości.

26. Kiedy siedzę w domu (podczas wakacji, wolnego, choroby...) albo w szkole, wolę, żeby była na zewnątrz brzydka pogoda, bo denerwują mnie promienie słońca wpadające przez okno.
Ogólnie "brzydka" pogoda (czytaj: zachmurzenie) mi nie przeszkadza, a wręcz ułatwia skupienie się w szkole.

27. Lubię burzę, a zwłaszcza obserwowanie jej przez okno lub uciekanie przed nią pod jakieś zadaszenie podczas wyjazdu.

28. Pozostając w klimatach pogodowych - lubię, kiedy wieje. Nie chodzi mi o jakieś huragany, ale jednak nie bardzo zimny wiatr jest fajny.

29. Wolę zimno od gorąca (gorąco = powyżej 27 stopni Celsjusza bez możliwości wejścia do basenu/klimatyzacji/bez wiatru). Powód jest prosty - gdy jest ci zimno, zawsze możesz kupić coś ciepłego do picia/ubrać cieplejszą kurtkę/zacząć się ruszać. Gdy zaś jest gorąco, to nawet jeśli leżysz w samym stroju kąpielowym pod drzewem, sącząc zimny napój, i tak jest ci gorąco. A klimatyzacji w szkołach zwykle nie ma.

30. Jeszcze do zeszłego roku utrzymywałam, że absolutnie nie lubię szeroko pojętych filmów science-fiction, i że chyba umarłabym z nudów na takim typowo superbohaterskim filmie, gdzie nic tylko się biją i biją.
Potem obejrzałam Iron Mana. Ups, wciągnęłam się. Od tego czasu mówiłam: Generalnie to nie lubię science-fiction, z wyjątkiem Marvela, ale to przecież co innego!
Potem obejrzałam Doctora Who.
A w Święta 2015 - dwie trylogie Gwiezdnych Wojen.
I już nie mówię, że nie lubię science-fiction. :)
Wiem, że to wciąż takie fantasy/science-fiction, i nawet nie umywa się do takiego Lema, ale zawsze coś... 

31. Chciałabym grać na gitarze.

32. LUBIĘ HENRYKA SIENKIEWICZA. Tak, W pustyni i w puszczy też. Krzyżaków też.

33. Przywiązuję dużą wagę do nieistotnych dla innych szczegółów (jak chociażby jakość papieru w książkach i zeszytach, albo to, jakim długopisem piszę → polecam długopisy w gwiazdki firmy Toma!).

34. Większość osób, które mnie nie znają, nie wierzy, że mam prawie 16 lat (czy to ten brak makijażu? xD).

35. Jestem chyba jedyną na świecie osobą, która nie lubi zeszytów Oxfordu. Robiłam kilka podejść, ale źle mi się po nich pisze (może dlatego, że pióro się rozmazuje?), kolory kiepsko się trzymają i w dodatku wkurzają mnie fioletowe linie.

36. Od jakoś siódmego roku życia gram w Simsy, ale miałam dłuuugie przerwy, więc grałam tylko w dwójkę (Zwierzaki) i czwórkę (obecnie, bez dodatków).

37. Wolę KFC od McDonalda (w którym jem tylko, gdy jestem w podróży).

38. Moim pierwszym, ale to pierwszym fandomem było Bronies&Pegasisters. Nie do końca jednak wtedy pojmowałam znaczenie fandomu jako wspólnoty ludzi. I tak, to są fani serialu My Little Pony: Friendship is Magic. Zaczęłam oglądać, gdy 2 sezon był jeszcze po angielsku. Obecnie trwa sezon 6. Nadal oglądam, ale wyewoluowałam: zaczynałam od dubbingu, poprzez polskie napisy, a teraz oglądam w oryginale!

39. Wolę Samsungi od Apple, nie to, żebym coś miała do iPhone'ów, ale one chyba lepiej się sprawdzają w Ameryce.

40. Oprócz angielskiego uczę się francuskiego. To naprawdę piękny język, ale jego nauka jest dla wytrwałych...

41. Bardzo podobają mi się imiona William, Leonard i Alicja.

42. Z kolei ambicje w kierunku nadawania dzieciom imion związanych z fandomami spełniam w Simsach. Pozdrowienia ślą Cersei Louisa Roux oraz James Loki Roux. Jestem jeszcze gorsza niż Harry Potter :D

43. Moje ulubione kolory to niebieski, morski, turkusowy miętowy i fiolet. Lubię też różowy.

44. Nie lubię zaś brudnego niebieskiego, żółtego i wściekle zielonego.

45. Wszelkie próby prowadzenia przeze mnie jakiejkolwiek uporządkowanej dokumentacji (kalendarze, zeszyty własnych wydatków, notatniki z rzeczami do zrobienia, brudnopisy) spełzają zwykle na niczym. Jedyną w miarę skuteczną opcją są karteczki samoprzylepne walające się po biurku.

46. Za to lubię wypełnianie formularzy, o ile dokładnie wiem, co mam wpisać w dane okienko.

47. Bardzo lubię artykuły papiernicze, najchętniej kupiłabym całe mnóstwo pięknych notatników i brulionów - niestety, nie miałabym co z nimi zrobić.

48. Nie umiem malować farbami olejnymi. Próbowałam, ale nigdy nie wychodzi tak, jak chcę. Wolę rysowanie piórkiem.

49. Obecnie moimi ulubionymi aktorami są chyba David Tennant i Benedict Cumberbatch.
#funfact
W jednym z wywiadów z Davidem Tennantem (grającym Dziesiątego Doktora) czytamy:

We are here at Comic-Con are there any other Sci-fi or comic book type characters that you'd fancy playing?
Don't know. Can't think of anything off-hand. I don't know. I don't know who I could play. I don't know who I'd be, sort of, ideal casting for really. I can't think of anything.  Do you have any suggestions?

You could do whatever you want really.
I could play Doctor Strange maybe. I could grow I nice little '70s tash. And do little, he has little gray bits there, gray temples. And I could talk about the Orb of Agamotto or whatever it was that he used to have. I'd look quite good in a cape. I don't know, I have no particular...
Benedict Cumberbatch z kolei, opowiadając o roli Doctora Strange'a, wspomniał następujący dialog:
"It was a suggestion of a journo in LA who said, during a Star Trek junket, 'You'd make a great Doctor Strange'.
"I went, 'Doctor who?' and he said 'Oh yeah, that too', and I was like no, come on - who's Doctor Strange? He explained it a bit to me and I said, 'Wow, that sounds completely out there.'"
Co ciekawe, oboje grali Hamleta. Na Hamlecie z Cumberbatchem byłam w kinie, natomiast Hamlet z Davidem Tennantem czeka sobie nagrany w dekoderze.
Chciałabym zobaczyć Benedicta Cumberbatcha jako Doctora Who. To się raczej nie stanie (wiecie, Every Holmes must have his Watson, Every Doctor must have his companion etc., po prostu te dwa seriale są zbyt podobne i należą do tej samej stacji. Szkoda.), ale pomarzyć zawsze można :D

Linki do wywiadów/artykułów: David Tennant, Benedict Cumberbatch

50. Dzisiaj skończyłam 16 lat! :) 

8 komentarzy:

  1. Jej, wszystkiego najlepszego! Bardzo świernie się czytało post i najchętniej odniosłabym się do każdego punktu, ale pięćdziesiąt to jednak spora liczba (wow, że chciało Ci się to pisać). Mi często się zdarza czytać serie książek id środka i w sumie nie mam z tym większego problemu. Tym bardziej podziw w związku z Jeżycjadą. Koty są super (psy też są super, ale jednak koty są bardziej super). Rany, punkt czterdziesty siódmy to tak bardzo ja :') I też lubię jak wieje. #teamSienkiewicz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia :D
      Czy mi się chciało to pisać? Well, zaczęłam w lipcu, skończyłam 3 dni przed urodzinami...

      Usuń
  2. Też uwielbiam akcent brytyjski, dlatego tak bardzo uwielbiam oglądać filmy i seriale z napisami (Benedict Cumberbatch, ekhem <3). Żeby pozachwycać się akcentem. <3
    O, ja też piszę piórem. O wiele ładniej wtedy wygląda moje pismo (podobno i tak ładnie piszę, ale jak już wezmę do ręki pióro, to i ja jestem zachwycona). :D
    I również należę do osób, które niełatwo się wzruszają. Chyba tylko na "Gwiazd naszych wina" miałam gulę w gardle. Ach i jeszcze "Promyczek" - to chyba najbardziej mnie wzruszyło. Tak to tylko płaczę na filmach. Ale to też rzadko.
    Ja uczę się rosyjskiego i bardzo podoba mi się ten język. Polecam :)
    Też nie piję gazowanych napojów! A to wywołuje zawsze zdumienie, bo jak to nie lubię coca-coli?!
    Akurat w kwestii zimna i ciepła się różnimy. Bo ja wolę ciepełko od zimna. Jestem strasznym zmarźluchem i sama myśl o tym, że miałoby mi być zimno przeszywa mnie dreszczem.
    Team koloru niebieskiego - pjona!

    Ale się rozpisałam, wybacz! Uwielbiam czytać wpisy z faktami o blogerze, bo wtedy widzę, w ilu rzeczach się z kimś różnię bądź łączę. :D

    Pozdrawiam,
    Book Prisoner! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Benedict Cumberbatch <3
      Moje pismo niestety do najpiękniejszych nie należy nawet, gdy piszę piórem. Ale wtedy jest przynajmniej trochę ładniejsze :D
      Ostatnio powiedziałam komuś, że nigdy w życiu nie piłam coli. Reakcja: "To tak się da?!"
      Pjona! :D

      Usuń
  3. No, nie powiem co nieco można się o Tobie tutaj dowiedzieć :p Również muszę wszystko robić po kolei! (To uczucie kiedy dowiadujesz się, że czytasz książkę z środka serii, bez czytania poprzednich...) Jak już na temacie książek to dodam, że również nie mam nic przeciwko lekturom (może i znalazło się parę nudnych, ale "Krzyżaków" przeczytałam!). Również nie za bardzo się wzruszam :p A z kolorami to mam różnie, kiedyś żółty, potem wyewoluował na niebieski, a potem na fiolet (jeszcze odcienie czerwieni). A najgorsze jak ktoś zapyta się jaki jest mój ulubiony kolor... No nie będę się więcej rozpisywać, jescze tylko wszystkiego co najlepsze w dniu urodzin i przez cały rok! :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      To czytanie po kolei niektórych zadziwia. Bo jak ja mogę przywiązywać wagę do takich "nieistotnych" szczegółów. No cóż...
      #lekturysąspoko

      Usuń
  4. Wszystkiego najlepszego!
    Szczerze mówiąc, jestem naprawdę słaba w pisaniu życzeń (jak dla mnie każde brzmią dokładnie tak samo), więc mam nadzieję, że po prostu spełnią się Twoje marzenia i nic nie stanie Ci na przeszkodzie w dążeniu do celu.
    Pozdrawiam!

    Aurelia Book

    PS
    Uwielbiam Twojego bloga! Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Też jestem słaba w składaniu życzeń, najczęściej ograniczam się do "Wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń", w szkole jeszcze dodaję "Sukcesów w [tu wstaw nazwę konkursu]" :D
      I cieszę się, że blog się podoba :3

      Usuń

Cieszę się, że zajrzałeś na mojego bloga. Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz za sobą komentarz, ale uprzejmie proszę, by nie przeklinać i nie obrażać się nawzajem :-)
Możesz podpisać się linkiem do swojego bloga - chętnie zajrzę, ale proszę, nie komentuj tylko i wyłącznie w celu reklamy.
Pozdrawiam!